25 kwietnia 2017

(Opowiadania) Strata - rozdział trzeci. ,,Nie jestem jak oni, jestem..."

Cześć! To znowu ja i przychodzę do was z nowym rozdziałem opowiadania pt.,,Strata". W ramach wynagrodzenia za to, że ostatni wpis był dość krótki, tutejszy pojawił się dzień później. Jak wiecie, trudno zadbać o to, aby początki były ciekawe - jak to w książkach: na akcję trzeba poczekać. Dzisiaj zadzieje się pomiędzy Violettą, a jej rówieśnikami, którymi są kujony. Fioletowa bohaterka chciała poznać nowych ludzi, więc spróbowała dać szansę swoim koleżankom z klasy, z którymi nigdy nie miała zbyt dobrego kontaktu, ponieważ kto by tam tracił na nie czas, skoro miało się Federico, prawda? Violetta się nieźle rozczarowała nowym towarzystwem - liczyła na to, że wśród niego będą zwariowani, pełni pasji ludzie, a... Zobaczcie sami!

Zaczęłam więcej czasu poświęcać dla rówieśników z mojej klasy. Rzadko z nimi rozmawiałam, gdyż trudno było zwrócić na nich uwagę, skoro miało się dwadzieścia cztery godziny na dobę najlepszego przyjaciela pod słuchawką telefonu, jaki tylko czekał, aby zamienić ze mną słowo. Teraz mam szansę otworzyć oczy i poznać lepiej ludzi, których na co dzień mam w swoim otoczeniu. Jednak bardzo się rozczarowałam w czasie lekcji W-F'u.

- Wiecie, ostatnio wpadła mi w ucho rytmiczna melodia. - zanuciłam fragment utworu. - Kojarzycie? - na słuch mojego pytania, po koleżankach i kolegach rozległ się szmer, nie do zlekceważenia.
- O co wam chodzi? Nie słuchacie muzyki? - dodałam, reagując na istotny śmiech.
- Powtórzyliście materiał na test? - spytała moja kochana przyjaciółka Camilla, która wyciągnęła mnie z takowej, pogrążającej sytuacji, lecz ja naprawdę nie mam pojęcia, co zrobiłam źle w nowym otoczeniu, więc się upomniałam:
- Nie słuchacie muzyki? - powtórzyłam. Camilla dawała mi wyraźne znaki, abym nie pogrążyła się jeszcze bardziej i dała sobie spokój, ale ja nie wiem, co wprawia wszystkich w ten ubaw.
- Mam coś na twarzy, czy jak? - dodałam zdezorientowana.
- Ile Ty masz lat? - spytała mnie sarkastycznie Ludmiła. To moja koleżanka z klasy. Ma trudny charakter, lecz też okropną i paskudną przeszłość, więc rozumiem jej potrzeby bez wyrzutów. Żal nam jej, więc pozwalamy sobie być ofiarami złości dziewczyny, bez odgrywania się, choć przyznaję, że moim zdaniem, czasem przydałoby się, aby ktoś jej co nieco wygarnął.
- Czy Ty sobie zdajesz sprawę, ile mamy egzaminów w tym miesiącu, kochana? - spytała nie oczekując na moją odpowiedź, gdyż dobrze ją znała, razem z moim podejściem do codziennej nauki.
- Jesteśmy już dorosłe, Violetto. Są rzeczy ważne i ważniejsze, a w tym przypadku: hobby schodzi na boczny tor.
- Nic nie powinno przeszkodzić nam w realizacji swoich marzeń. - powiedziałam z duma, lecz nie dało się nie zauważyć, że z każdą kolejną sekundą, byłam coraz bardziej dziecinna w oczach koleżanek.


- Violetto, to tylko cytat z dzieciństwa. - to, co powiedziała Ludmiła, totalnie wyprowadziło mnie z równowagi.
- Nie ma w was za grosz pasji... - zaczęłam. - Jesteście puste, na oczy nie widziałyście niczego poza książkami i własnymi ocenami. Ostatnie, co bym chciała to żyć w taki sposób. Nie wiedziałam, że wokół mnie są tacy prostacy. - krzyczałam z emocji.

Ominęły mnie obraźliwe komentarze, gdyż zadzwonił dzwonek na przerwę. Choć nawet nie wiem, czy by doszło do wyzwisk, skoro po mojej przemowę, definitywnie wszystkich zatkało. Mogą sobie wmawiać, co chcą, lecz ja wiem, że mam racę. Próbowałam się wpasować do innych, ale to się nie udało. Ja nawet nie mam zamiaru mieć do czynienia z podobnymi ludźmi. Nie jestem jak oni, jestem... Inna.

Mam nadzieję, że trzeci rozdział opowiadania przypadł wam do gustu. Wreszcie zaczęło się coś dziać, prawda? Nareszcie Violetta zakończyła z tą depresją i przystąpiła do życia, odnawiając znajomości. Tylko szkoda, że to się tak skończyło. 

Co myślicie o takich, typowych kujonach? Po kogo jesteście stronie - fioletowej bohaterki czy ekipy Ludmiły? Koniecznie podzielcie się swoją opinią w komentarzach!

3 komentarze :

  1. Przeczytałam rozdział i w sumie jestem zadowolona z niego. Nie należy on do tych dłuższych jednak cieszę się, że pojawił się tak szybko. Cieszy mnie fakt, że Vils postanowiła wrócić do życia jak to określiłaś. Szczerze to ja nie przepadam za takimi typowymi kujonami a więc jestem raczej po stronie Violi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ludzie mają ambicje, chcą się uczyć, osiągnąć wiele w życiu. Co w tym Złego? Zdecydowanie popieram Ludmiłę. Ta reakcja Violetty moim zdaniem przesadzona. Mimo to fajny rozdział...

    OdpowiedzUsuń
  3. Opowiadanie dość ciekawe, jednakże, moim zdaniem jakość ich spada. Sądzę że robisz je na odczep się.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka