13 kwietnia 2017

(Opowiadania) Strata - rozdział pierwszy. "Z dnia, na dzień..."

Cześć, nazywam się Julia, a wśród redaktorów Disneya jestem znana jako Julia 2016. Pisałam już na wielu blogach, jednak to właśnie na tym chcę zostać na dłużej. Wiem, że to musi być dziwna sprawa, iż wszędzie macie ze mną kontakt, gdyż jak to ktoś raz ujął: ,,wszędzie mnie pełno", lecz mam nadzieję, że podejdziecie do tego tym razem pozytywnie. Po prostu lubię zdobywać większe doświadczenie, poznawać nowych ludzi i uczyć się na błędach, w czym pomaga mi Blogger. Interesuję się redaktorstwem, historią Polski, pisarstwem i tańcem. Do każdej z tych rzeczy podchodzę jak najbardziej poważnie, gdyż na każdej z nich mi zależy. Rozwijam się w tym, co robię i to właśnie czytelnikom takim, jak wy zawdzięczam to, co osiągnęłam. Dziękuję Mateuszowi za propozycję dołączenia do Świata Disneya. Mam plan w najbliższym czasie zapoznać was z opowiadaniem, które jest już gotowe i tylko czekało na to, aby gdzieś się pokazać. Napisałam je sama i mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu, a teraz zapraszam do czytania i życzę miłej lektury!

Myślami Violetty:
Federico w ostatnich dniach, traktuje mnie jak swoje oceny z przedmiotów ścisłych - stara się mnie ignorować i udawać, że jestem dla niego jak powietrze. Jednak to i owo nie uchodzi mu z łatwością, gdyż trudno nie zwracać uwagi na przyjaciółkę, do której (do tej pory) szło się z każdym zmartwieniem. Jego charakter od zawsze był bardzo "prosty" i "banalny". Można było spodziewać się każdego kolejnego kroku Federico, w każdej sytuacji, a jeżeli mowa o konfliktach to nie za długo chował urazę. Uważał, że życie jest zbyt krótkie, aby marnować je na bezcelowe kłótnie. Chociaż najwyraźniej Fede przestał kierować się tym mottem, skoro teraz zachowuje się tak, jakby mnie nie znał. Chyba to teraz ja pierwsza muszę wyciągnąć rękę na zgodę, żeby bliżej poznać przyczyny obecnego zachowania podejrzanego kumpla. Choć nadal nie wiem... Od kiedy jesteśmy pokłóceni?

Będąc w szkole, naumyślnie czekałam na lekcję wychowania fizycznego, ponieważ dowiedziałam się, że zostanie przeprowadzona na hali sportowej, gdzie Federico miał właśnie trening. Obmyślałam już sobie cały plan w postaci graficznej, jak zmusić upartego osła do rozmowy. Brałam pod uwagę każdy zwrot akcji. Gdy nastąpiła lekcja W-F'u, pierwsza ze wszystkich dziewczyn przybiegłam do przebieralni. Stawiając plecak, z zapałem wyjmowałam swój strój sportowy i podczas prędkiego nakładania danej stylizacji, zjawiły się koleżanki z klasy, które dopiero wyjmowały białe T-shirty a ja z kolei byłam już w pełni przygotowana... Bardziej do dyskusji z Federico, niż do zajęć z W-F'u.

- Hallo... Pamiętasz mnie jeszcze? - powiedziała Camilla, moja najlepsza przyjaciółka z ławki szkolnej z irytującym głosikiem.
- Aha. - rzekłam szybko i skąpie, szukając z zakłopotaniem w notatkach od przyrody swoich wskazówek graficznych o obezwładnieniu Fede. Otarłam dłonią pot z czoła, wydzielony od stresu, iż nigdy mi się już nie przypomni taktyka uratowania sytuacji z przyjacielem. Byłam bardzo zmartwiona, wyrzucałam z plecaka wszystko, co utrudniało mi odnalezienie danego planu.
- Jesteś niewiarygodna. - zaciskała mocno wargi. - Czego Ty tam do cholery szukasz? Zaraz rozszarpiesz to rozprutych nitek ten plecak. Zostaw... - dodała, powstrzymując mnie od całkowitego wypróżnienia torby szkolnej od ostatnich przedmiotowych książek. Z moich oczu zaczęły napływać drobne łzy, osadzające się na dłużej na płytkach policzek. Osłoniłam swoją twarz rękami, opadając z bezsilności na ławę w przebieralni.


Gdy Camilla zaczęła mi wtedy przywracać brakujące resztki rozsądku zrozumiałam, że przymusowa rozmowa z Federico nic by nie dała. Może i to lekka przesada, chociaż uważam, że ostatecznie straciłam swojego przyjaciela - wywnioskowałam to z tego, że nigdy wcześniej nie popadaliśmy w jakiekolwiek kłótnie, nawet focha nie zdarzyło nam się względem siebie strzelić, ani razu. Podsumowując - to chyba koniec. Opowiedziałam o całej historii Camilli.
- Czyli, koleś ma Cię praktycznie gdzieś? - dobiła mnie przyjaciółka.
- Nie... Chyba nie. - odpowiedziałam, jąkając się.
- Chwila... Ten plan był o sposobach na poderwanie jego? Czy może... - zasugerowała, wysyłając mi oczko z błyskotliwym uśmiechem.
- Nie, to zupełnie inna sprawa, poznaliśmy się mając po cztery lata, jest dla mnie, jak brat. - powiedziałam ze łzami w oczach, ze ściśniętymi ustami. Przytuliłam się mocno do Cami.

Po naszej dyskusji z Camillą dotarło do niej, że to, co czuje do niego to nie to samo, co miłość damsko-męska, tylko bardziej braterska.

Przepraszam was, że pierwszy rozdział pojawił się bez prologu, który powinien pojawić się przed. Mam nadzieję, że jednak mimo to, zostaniecie z moim opowiadaniem na dłużej i staniecie się jego stałymi czytelnikami!

Jak byście zareagowali, gdyby przyjaciel, który przez całe życie był przy was i traktowaliście go do tej pory jak brata, nagle odwróciłby się plecami? Koniecznie udzielcie się na ten temat w komentarzach!

5 komentarzy :

  1. Witam cie w mojej redakcji :) Cieszę się że dołączyłaś.
    Co do opowiadania bardzo ciekawe, nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet, nawet jednak nie lubię opowiadań

    OdpowiedzUsuń
  3. Całkiem ciekawe czekam na kolejne

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze jak zobaczyłam na blogu o Disney treśc opowiadanie byłam zaskoczona negatywnie bo jednak takie opowiadania na takich blogach zapowiadają mi się kiczowato. Mimo wszystko postanowiłam przeczytać rozdział. Sam fakt że jest o bohaterach związanych z serialem Violetta jest dla mnie ogromnym plusem ponieważ kocham ten serial. Po przeczytaniu tego rozdziału zmieniłam zdanie o 180 stopni! Jestem zaskoczona twoim ogromnym talentem i nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału. Mam nadzieję, że nadejdzie on szybko ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadanie nawet nawet. Sądzę, że rozkręci się ono przy kolejnych częściach. Czekam na kolejne z niecierpliwością.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka