5 grudnia 2015

,,Live in water" Rozdział 21 ~Rozpad~


Tata i Mama nie wytrzymywali. Widać Jordan była dla nich tak ważna jak ja. Ale co mam im powiedzieć? Tato, Mamo z Jordan wszystko dobrze, prócz tego, że za kilka dni pełnia i nasz świat może stać się jej jednym wielkim królestwem?
-Z nią jest wszystko dobrze... - Odparłam cicho. Tak bardzo chciałam powiedzieć rodzicom kim jestem i jakie mam teraz wspaniałe życie oraz oddane przyjaciółki. Ale ławica nigdy się na to nie zgodzi.
Zanim zostałam syreną nie musiałam ich okłamywać.


-Ściągnę ją tutaj. Obiecuje - odparłam bardziej do siebie niż do nich. Po czym pobiegłam na górę. Brittany i Kayla już siedziały na moim łóżku i oglądały czasopisma z chłopakami. - Dziewczyny mamy problem.
-Jaki? - Pierwsza odezwała się zatroskana Kayla. -Coś z Twoimi rodzicami? -dodała.
-Nie, z nimi wszystko w porządku. Gorzej jest z tym co chcą zrobić. Chcą zgłosić na policję zaginięcie Jordan.
-No i co z tego? - Spytała surowa Brittany.
-Jak to co z tego?! - Wydarłam się na nią. Czy ona na prawdę się tym nie przejmuje?
-Molly ma racje Brittany, musimy coś zrobić - poparła mnie Kayla
-Policja nie złapie Jordan. Przecież jest jedną z potężniejszych syren. Uwolni się z kajdanek a co dopiero ucieknie.
-Ale w ten sposób zdradzi, że jest syreną... - dodałam
-Hmmm w sumie racja - poparła mnie nareszcie Brittany.
-Jeśli chcemy pilnować naszej tajemnicy, musimy pilnować Jordan - powiedziała Kayla. Cieszyłam się, że mam takie przyjaciółki. Na dobre i na złe.
Dobrze jest taki wyżalić się dziewczynom. Oczywiście jak to zawsze ktoś musi wszystko przerwać pukając do drzwi.
O, Kevin. Ciekawe czym mnie dzisiaj zaskoczy.
- Hej? - to zabrzmiało bardziej jak pytanie.
- Hej Molly. - przywitał się całując mój policzek.
- Co cię do mnie sprowadza? - zapytałam niepewnie.
- Jestem twoich chłopakiem co nie? A ty mnie unikasz. I chcę znać powód. - wszedł do domu.
- Nie unikam Cię Kevin. W żadnym wypadku. - skłamałam
- A ja uważam inaczej. Jeśli mnie nie unikasz to... pójdziesz ze mną na randkę? W tej chwili. - uśmiechnął się podejrzanie.
- Noo... - wahałam się - No ok.

Brittany POV's

-Hej Kayla spójrz! Molly gdzieś idzie z tym głupkiem - odparłam spoglądając przez okno.
-Dlaczego tak o nim mówisz? Skoro Molly jest z nim szczęśliwa, to nie widzę przeszkód by chodzili razem. - Podeszła do mnie Kayla i wyraziła swoje zdanie.
-Jejku Ty nic nie rozumiesz. Wiesz co było, gdy zobaczył ogon syreny? Zaczął wielkie śledztwo. Myślisz, że jak zareaguje na to, że Molly jest syreną? Będzie zły, że go okłamywała. A po za tym jak będą małżeństwem i będą chcieli się iść razem kąpać... - Naglę poczułam na swoich ustach palec Kayli.
-Nie kontynuuj. Proszę Cię. Molly jest dzielna i da sobie radę. Tymczasem my musimy porozmawiać z Jordan. - Odparła Kayla. Po czym obie opuściłyśmy dom Molly.

Gdzie może być Jordan? Pomyślałam przemierzając ogromną rafę koralową. Może sprawdzimy Mako? Obie skierowałyśmy się w kierunku naszego domu.
Po wpłynięciu do sadzawki, naszym oczom ukazał się ogromny dobrze znany ogon Jordan. Nie myliłyśmy się.
-A Wy tu czego? Przyszłyście dać mi mapę? Mądre dziewczynki - Odparła próbując nas sprowokować. Jednak my się nie dałyśmy i nie zwlekłyśmy z zaplanowanego schematu.
-Twoi rodzice się o Ciebie martwią. - Zaczęła Kayla. Powiedziała to bardzo spokojnie. Ja bym nie dała rady na nią patrzeć i mówić w opanowany sposób.
-No i ? - Spytała wrogo.
-I to, że chcą zawiadomić policję.
-Powtórzę pytanie No i?
-Słuchaj Ty paskudna krewetko z brzydkim ogonem - Wkurzyłam się - Jeśli się tam nie pojawisz choć na chwilę, Molly dostanie szlaban bo wie gdzie jesteś ale nie chce powiedzieć. - Jordan spojrzała na mnie i zastanowiła się chwile.
-Hmmmm. Nikt nie będzie mówić, że mam brzydki ogon. A co będę z tego mieć? Mapę?
-Nie, coś lepszego... - Zaczęła Kayla. O co jej chodziło? Na nic się nie umawialiśmy - Oddamy Ci wyspę Mako.
-Co?! - Ze zdziwienia aż napiłam się wody. -Kayla! Ty, ja i Molly jesteśmy strażniczkami źródła! Nie możemy go oddać!
-Ok, zgadzam się. - Odparła Jordan. Kayla uśmiechnęła się. Czy one w ogóle mnie słuchały? Co ona najlepszego narobiła.
-Ma Was tu nie być kiedy wrócę. Oddałyście mi Wyspę dobrowolnie, więc teraz ja tu rządzę - powiedziała dumnie i odpłynęła.
Molly POV's



Byłam z Kevinem na molo. Jest tak cudownie, słońce chowa się poza horyzont.
Ale... Niestety cały czas myślałam o Jordan. O wszystkim. Kevin chciał mnie pocałować, ale nie pozwoliłam mu na to. Odchyliłam głowę.
- Hejj, Molly. Dlaczego taka jesteś? - uklęknął przy mnie
- Jaka? - ale jestem niemądra. Jestem spięta!
- Nieobecna. Słuchaj, jeśli masz zły dzień, to powiedz mi. - złapał mnie za policzek, zdjęłam jego rękę, na co westchnął głęboko.
- Wiesz co jest najlepszym lekiem na smutek? Dobra zabawa! - uśmiechnął się szeroko, zdjął koszulkę i wskoczył do wody. O nie... Ochlapał mnie. Nie mogę tak po prostu uciec. Nie chcę uciekać przez całe życie. To jest nienormalne!
Niestety w tej sytuacji miałam tylko jedno wyjście. Musiałam uciec.
- Molly, gdzie ty biegniesz? - nie słuchałam już niczego.

Wskoczyłam do wody i jak najszybciej popłynęłam na wyspę Mako. Szkoda mi Kevina. Zależy mu na mnie, a ja go tak podle okłamuję.

Jordan POV's
Na tych głupich dziewuchach da się grać jak na skrzypcach. Jestem coraz bliżej mojego celu. Oddały mi wyspę i już nie mogą na niej postawić nogi, bo teraz jest moja. Jeszcze tylko czeka mnie rozmowa z rodzicami. Nie jestem jakoś do nich przywiązana. Całe życie byłam sama. Molly to ma szczęście...
-Mamo! Tato! - Wykrzyknęłam na cały dom. Od razu podbiegli do mnie i mnie przytulili. Nie potrzebowałam tego, na prawdę.
-Córeczko gdzie się podziewałaś? - Odparła mama przytulacjąc mnie coraz ciaśniej.
-Molly zabroniłła mi wracać do domu... - skłamałam. To był mój kolejny pomysł.
-Co jak to?! - Zdziwiłł się tata a do mojej głowy napływały coraz to kolejne kłamstwa.
-Powiedziała, że to ona jest Waszą jedyną córką i mnie uderzyła. Cały czas mnie prześladuje i dręczy. Mam tego dosyć! - Wydarłam się! Histeryzowałam ile się dało. Chyba uwierzyli w moje kłamstwa.
-Molly? Nigdy bym jej o to nie podejrzewała! - Powiedziała mama.
-Ja też nie... Dostanie się jej. A teraz chcesz coś zjeść? - Spytał tata.

-Nie dzięki. Muszę wracać do koleżanki. Nocuje u niej od pewnego czasu. Ale obiecuje, że jeszcze się spotkamy - powiedzałam i szybko opuściłam ich dom. Usłyszałam za sobą tylko ciche "ale". Jednak nie wzruszyło mnie to. Osiągnęłam swój cel.

Molly POV's
Wpłynęłam do źródła, Brittany i Kayla najwyraźniej ostro się kłóciły. Gdy mnie zauważyły, przestały.
- Hej, hej, hej! Co tu się dzieje? - zapytałam nieco zła
- Nawet nie wiesz co Kayla odwaliła! - krzyknęła Brittany, przestraszyłam się trochę - Oddała wyspę Mako Jordan! - po tych słowach otworzyła mi się sama buzia, skąd u niej wziął się ten durnowaty pomysł? Przecież to ona zawsze była ta mądra!
- Kayla! Ty dobrze się czułaś jak to mówiłaś? Głowa cię przypadkiem nie boli? - to był naprawdę nienormalny pomysł
- Wszystko w swoim czasie. - odetchnęła spokojna.
Kayla?! Spokojna?!
- Mam nadzieję, że się jakoś z tego wywiniesz. - przekręciłam oczami
- Ale nie to jest ważne! - krzyknęła bardzo głośno - Od tego momentu trzymamy się razem, mimo wszystko.

Ostatnio też tak mówiła, a potem o mało co, nie doszło do rozpadu naszej przyjaźni.


Cała nasza trójka popłynęła do domu. Ustaliłyśmy, że Brittany i Kayla będą mieszkać u mnie. Kiedy tylko przekroczyłam próg domu, zamiast radosnego powitania rodziców, usłyszałam tylko suche "siadaj". Dziewczyny były trochę przerażone i szybko pobiegły na górę, tak, że moi rodzice ich nie widzieli.
-O co chodzi? - Usiadłam na przeciwko nich. Oni nie spuszczali ze mnie oczu. Co się dzieje? Jordan im powiedziała kim jestem?
-Mamy dość Twoich kłamstw i Twojego zachowania. Jordan nam wszystko powiedziała. Wiemy, że jesteś.... - poczułam ogromną kulkę w gardle. - że jesteś zła dla swojej siostry- Uff, odetchnęłam. Nie wiedzą kim jestem. Zaraz?! Co? Ja zła? Nie powiem, kto tu niszczy ludziom życie.
-Ale dlaczego?
-Jordan była tu i wszystko nam powiedziała. Że jej dokuczasz i zabroniłaś jej wrócić do domu. Od tej chwili młoda panno masz szlaban! Dość spotykania się z Kevinem, Brittany i Kaylą!

Zatkało mnie. To wszystko to była jedna wielka ironia. Kto niby komu zabrania wracać do domu? To raczej Jordan zabrania Brittany i Kayli. Pobiegłam na górę i wtuliłam się w moje przyjaciółki. One mnie uspokoiły. Moi rodzice nie znają prawdy, a ja muszę cierpieć. To takie nie sprawiedliwe.

4 komentarze :

  1. Ok o dziwo dodałas kolejne opowiadanie ciekawe czy dodasz kolejne
    /Katty

    OdpowiedzUsuń
  2. no i mówiła ze nie bedzie co sobota, jakos 12 grudnia nie dodałaś :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mogłabyś napisać 22 rozdział? Minął ponad rok!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seria została zakończona z czasem gdy Julka od nas odeszła. Niestety ja jej nie dokończę, bo to nie moje dzieło :/

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka